• Słoń na rowerze

  • Czyli Wielka Pędząca D**A
    ...
    dosłownie.
  • Wyższa konieczność

      d a n e    w y j a z d u 31.73 km 0.00 km teren 01:27 h Pr.śr.:21.88 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Podjazdy:- m Kalorie:- kcal Rower:Der Gustav
    Środa, 7 września 2011 | dodano: 09.09.2011

    Konkretnie wyższa o jakieś 5cm, a dokładniej o długośc biletu autobusowego. Bo właśnie on był dzisiaj pretekstem (jakbym w ogóle jakiegoś potrzebował) do wyjazdu. Bo się Kasi zapomniało...

    Pogoda była niepewna, trochę popadało, chwilami mocno wiało, ale znów rowerzystów było sporo. Najciekawszym jednak był pewien motocyklista, który okazał się... motocyklistką. Dziewczę to drobnej budowy, na motorze widocznie nienajmłodszym, ale jednak "ściganckim", jechało... zgodnie z przepisami. Prawie w studzienkę wjechałem z wrażenia.


    Kategoria: Nie przypisana.

    Nuda w pracy

      d a n e    w y j a z d u 30.87 km 0.00 km teren 01:32 h Pr.śr.:20.13 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Podjazdy:- m Kalorie:- kcal Rower:Der Gustav
    Wtorek, 6 września 2011 | dodano: 09.09.2011

    Czasem tak jest, że się człowiek w pracy nudzi, bo całą robotę zrobił tydzień wcześniej. Nie ma wtedy nic lepszego jak "samozatrudnienie" - bierze się rower i zwalcza nudę fizycznie.

    Kierunek jak zwykle ten sam, nie ma o czym pisać.

    Ale za to ciekawa rzecz mnie spotkała: po raz pierwszy w historii mojego rozbijania się rowerem po "Stolycy" musiałem w czasie przejazdu przez skrzyżowanie uważać na... innych rowerzystów. Normalnie poczułem się normalnie!

    A samochody dalej stały w korku... który zresztą wygenerowały sobie same, bo znów banda "cfaniaków" o umysłach ograniczonych jak przestrzeń w stalowej puszcze między przednim zderzakiem a tylnym zablokowała skrzyżowanie. No co za palantem (bo inaczej się tego nazwać nie da) trzeba być żeby wjeżdżać na skrzyżowanie na którym stoi już co najmniej kilka innych samochodów i nie mogą z niego zjechać?

    Mnie to nawet odpowiadało. Razem z kilkoma innymi rowerzystami mieliśmy dzięki temu ze trzy kilometry fajnego slalomu - to naprawdę dzika przyjemność przejeżdżać obok stojących samochodów - a potem cały następny kilometr całkowicie pustej drogi.

    Kto co lubi - ja od suchego, śmierdzącego spalinami powietrza z klimatyzacji i marnowania połowy dnia w "podróży" zdecydowanie wolę rower.


    Kategoria: Nie przypisana.